Na rowerze po Rynku

TAK dla legalnej jazdy rowerem po wrocławskim Rynku! - kampania na rzecz  wspólnej, bezkonfliktowej egzystencji rowerów i pieszych w centralnym punkcie Wrocławia

Od 2001 roku wjazd rowerem na wrocławski Rynek jest zakazany. Przez 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.

Zakaz wprowadził w 2001 roku ówczesny prezydent miasta Bogdan Zdrojewski, a podtrzymywali wszyscy kolejni: Stanisław Huskowski i Rafał Dutkiewicz.

Dlaczego? Na początku oficjalnie twierdzono, że to forma walki z… dilerami narkotykowymi (sic!). Potem pojawił się powtarzany do dziś argument o szalejących cyklistach potrącających turystów i innych pieszych (w wersji lajt: o niekulturalnych rowerzystach). We wrześniu 2010 doszedł jeszcze kolejny argument: „po salonie rowerem się nie jeździ”.

Jeśli to prawda, to w tym miejscu każdy powinien zadać sobie kilka pytań:

  • Dlaczego zakaz obowiązuje nawet w środku nocy, gdy pieszych tam nie ma?
  • Czy prowadzi się jakiekolwiek analizy wypadków z udziałem rowerzystów na Rynku? Jeśli tak, to jakie są wyniki?
  • Czy tzw problem szalejących cyklistów został dzięki zakazowi rozwiązany? Czy nie jest tak, że Straż Miejska nie jest w stanie zatrzymać owych „szaleńców”, zaś ofiarą sporadycznych „łapanek” są ci, co jadą ostrożnie, powoli i grzecznie zatrzymują się na wezwanie?
  • Czy zakaz obowiązujący wszystkich rowerzystów to właściwe rozwiązanie tzw problemu szalejących cyklistów ? Skoro wobec rowerzystów stosuje się odpowiedzialność zbiorową, to dlaczego jeszcze jeżdżą auta po naszym mieście - przecież kierowcy POZABIJALI już mnóstwo ludzi.
  • Dlaczego po Rynku nie mogą jeździć riksze turystyczne, a dorożki tak? Przecież w 2001 roku jeszcze nie było riksz, więc nie miały kiedy poszaleć…
  • Dlaczego zakaz nie obejmuje dorożek? Przecież zdarzają się wypadki spłoszonych koni, w przeciwieństwie do riksz…
  • Dlaczego nie można otrzymać indywidualnego zezwolenia na wjazd rowerem na Rynek, nie ma zaś tego problemu w przypadku aut?
  • Codziennie przez Rynek przejeżdżają setki rowerzystów… Dlaczego więc toleruje się łamanie przepisów każdego dnia? Czy to element wychowania obywateli rowerzystów w szacunku do litery prawa?
  • Czy Rafał Dutkiewicz stoi ponad prawem, czy może ma zaawansowaną sklerozę, skoro chce jeździć rowerem po Rynku (vide EDBS 2009), albo testuje sobie tutaj samochody?
  • Czy 22 września 2009 r. Rafał Dutkiewicz cierpiał na pomroczność jasną (albo inne zaburzenie) składając rowerzystom obietnicę, że zakazu nie zniesie, chwilę po tym, jak sam go złamać chciał?
  • Po co ustawiono stojaki na rowery na Rynku (każdy wart grubo ponad 2000 zł) skoro nie można do nich legalnie dojechać?
  • Czy to normalne żeby nie można było dojechać do ustawionej na Rynku wypożyczalni miejskich rowerów? Czy to normalne, że Rafał Dutkiewicz otwierając staję rowerów miejskich na Rynku, zapowiedział, że zakazu jazdy rowerami nie zniesie?
  • Dlaczego na oficjalnych filmach firmowanych przez miasto (vide wroclove2012.com) promuje się jazdę rowerem po Rynku? Przed kim chcemy się tym pochwalić?
  • Rzecznik miasta twierdzi, że „Rynek to salon, po którym rowerem się nie jeździ, tylko przychodzi pospacerować”. Jeśli tak, to co w tym salonie robią samochody i dorożki?
  • Kiedy wreszcie znajdzie się we Wrocławiu polityk z jajami, który głośno powie „ten zakaz to (była) pomyłka”?

Co Ty możesz zrobić?

  • Pytaj się lokalnych polityków przy każdej nadarzającej się okazji o ich stosunek do zakazu i powody, dla których rowerzyści nie mogą legalnie poruszać się po Rynku. Zestaw pytań i argumentów - powyżej.
  • Swoim kulturalnym zachowaniem i bezpieczną jazdą po Rynku dawaj przykład, iż nie jest to problem.
  • Dołącz do grupy na Facebooku Na rowerze po wrocławskim Rynku