Relacja ze Święta Wrocławskiego Rowerzysty 2011

W ubiegłą niedzielę, 12 czerwca 2011, przed południem w centrum Wrocławia dało się zauważyć wyraźny wzrost ruchu rowerowego. Na Plac Solny ciągnęli rowerzyści ze wszystkich stron miasta. Tutaj bowiem – na godzinę 11:30 został wyznaczony start wielkiego przejazdu rowerowego w ramach trzeciej już edycji Święta Wrocławskiego Rowerzysty. Tegoroczna impreza odbywała się pod hasłem „Rowerzysta z prawej”.

Święto Wrocławskiego Rowerzysty (zobacz happening zapowiadający ŚWR) było okazją do świętowania niedawno przyjętej nowelizacji przepisów, która ma wrocławski rodowód. Jej główną promotorką w Sejmie była bowiem obecna na imprezie przewodnicząca Parlamentarnej Grupy Rowerowej - Ewa Wolak z Wrocławia.

ZEBRANIE NA SOLNYM

Tradycyjnie zebranych tłumnie na Placu Solnym cyklistów przywitał w imieniu organizatorów Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. Również zgodnie z tradycją zaproszenie na imprezę zignorował Rafał Dutkiewicz (jak i duża część lokalnych polityków). Nowością zaś była dla nas informacja, że służby prasowe prezydenta starały się zablokować w mediach relację z, było nie było, imprezy, której mecenatem jest Urząd Miejski (to nie teoria spiskowa, tylko fakt). Czyli zgodnie z już wypróbowaną zasadą: Jak nie możemy spacyfikować, to przynajmniej osłabimy (czy i z jakim skutkiem im się to udało, wychwyci każdy, kto śledzi co w lokalnych mediach o imprezie się pojawiło, bądź też nie).

Po powitaniu i zbiorowym zdjęciu przyszedł czas na krótki komentarz aktualnej sytuacji w mieście.

Przede wszystkim pochwalono władze za przekucie w czyn obiecywanego od dawna udostępnienia rowerzystom centrum i powolne, acz dziejące się, oddawanie ludziom zagarniętej przez zmotoryzowanych przestrzeni Starego Miasta.

Nie obeszło się też bez krytyki.

Pieniądze, pieniądze, pieniądze – a właściwie ich brak, to największy blamaż rządzącej miastem ekipy, która postarała się, aby budżet na działania pro-rowerowe w 2011 roku był symboliczny. Dzięki temu nie ma raczej szans, aby założenia przyjęte w Polityce Rowerowej Wrocławia został osiągnięte, zaś wiele palących problemów musi czekać na „lepsze czasy”.

Problem braku środków jest tym bardziej jaskrawy, iż w tym samym czasie miasto finansuje za 1,1 mln zł (czyli ponad połowę całego budżetu rowerowego a.d. 2011) miejską wypożyczalnię rowerów, która raczej nie jest palącą inwestycją i w obecnej – śmiesznie małej skali, będzie miała marginalne znaczenie dla wzrostu ruchu rowerowego. WRM jest działaniem promocyjnym: czy za 1,1 mln zł nie można było uruchomić skuteczniejszej kampanii promującej jazdę rowerem?

„Kiedyś była kasa, ale nie było woli. Dziś jest wola, ale nie ma kasy” – mówił Cezary Grochowski. Kwestia nędzy budżetu rowerowego kontrastuje bowiem ze zmianą myślenia niektórych urzędników o ruchu rowerowym: oto nagle, po latach mówienia „nie”, udaje się zaprojektować wysokiej klasy udogodnienia dla rowerów tam, gdzie wcześniej było to niemożliwe (np. bramy do centrum). Niestety, projekty te nie mają szans na szybką realizację, z uwagi na brak pieniędzy.

W czasie przemówienia złośliwi i niedobrzy rowerzyści zawiesili na wjeździe na Rynek znak C-16/C-13: oznaczenie strefy pieszo-rowerowej, gdzie piesi mają pierwszeństwo. Do tego happeningu też odniósł się prowadzący: „Znak ten to prezent dla Rafała Dutkiewicza – słyszeliśmy, że bardzo chciałby popedałować po Rynku, ale przeszkadza mu w tym ponoć pewien głupi zakaz”. Strefa pieszo-rowerowa ma także pomóc w działaniu (jak na razie kulawego) systemu WRM – dziecka Rafała Dutkiewicza. Z uwagi na ustawienie stacji WRM na Rynku, nie ma możliwości legalnego dojazdu do niej na rowerze. No, chyba, że będziemy brać przykład z Rafała Dutkiewicza, który otwierając stację WRM, zademonstrował wszystkim jak należy traktować zakaz jazdy rowerem po „salonie”.

WIELKI PRZEJAZD ROWEROWY

W południe kolorowy pochód, który otwierała riksza z prowadzącym, ruszył na ulice miasta. W 14-kilometrowej trasie wzięła udział rekordowa liczba osób: organizatorzy szacują, iż w tegorocznym przejeździe jechało ponad 1600 rowerzystów! Była to zatem największa demonstracja rowerowa we Wrocławiu (nie licząc imprez sportowych). Przejazd umilali, jadący na rikszach bębniarze oraz muzyka wesoło płynąca z głośników. Rowerzystów było tak dużo, że miejscami przejazd peletonu zajmował ponad 10 minut! Dla zobrazowania: gdy ostatni rowerzyści wyjeżdżali z Placu Solnego, czoło peletonu znajdowało się aż na Placu Strzegomskim!

Dzięki sprawnym służbom porządkowym organizatora oraz policji skrzyżowania były blokowane, a rowerzyści – chociaż jeden dzień w roku czuli się ważniejsi na jezdni, niż kierowcy samochodów. Choć przejazd był ubezpieczany przez służby medyczne, na szczęście nie mieli żadnej pracy - wszyscy bez żadnych kontuzji dojechali do mety. „Rowerzysta z prawej” – z tymi słowami na ustach przed godziną 14:00 peleton dotarł na miejsce bajk-pikniku na Bulwarze Xawerego Dunikowskiego.

BAJK-PIKNIK

Centralne miejsce zajmowała duża scena, z której organizatorzy powitali przyjeżdżający peleton. Po krótkiej przerwie - w czasie której wszyscy częstowali się darmowymi owocami oraz gasili pragnienie wodą, rozpoczął się pokaz mody rowerowej autorstwa krakowskiej projektantki Justyny Gamoń. Kolejnym punktem było przedstawienie nowych, przyjaznych dla rowerzystów zmian w Kodeksie Drogowym. Zaprezentowali je Pani Poseł Ewa Wolak, przewodnicząca Parlamentarnej Grupy Rowerowej, która przeforsowała ustawę w Sejmie oraz Cezary Grochowski z WIR.

Pouczającym punktem był również test zapięć rowerowych. Prowadzący bezlitośnie obnażyli słabe strony popularnych, tanich linek do zapinania rowerów. Na oczach widzów zwykłymi nożycami przecinali je w kilka sekund, co być może przekonało niektórych cyklistów o zmianie swojego podejścia do kwestii zabezpieczeń.

Około godziny 15:30 na scenie pojawił się wrocławski oficer rowerowy - Daniel Chojnacki, który odpowiadał na liczne pytania dociekliwych użytkowników wrocławskich ścieżek rowerowych. „100 pytań do Oficera” to stały punkt Święta: stały, gdyż praktycznie jest to jedyny moment, gdy zwykły Kowalski może zadać publicznie pytanie człowiekowi reprezentującemu urząd miejski i działającemu tam na rzecz rowerzystów.

W międzyczasie wszystkich zabaw na scenie wystąpił kabaret FczFartek ze skeczem o tematyce - a jakże ! - rowerowej.

Równocześnie, poza sceną odbywały się inne, różnorakie wydarzenia. Na trawie, pomiędzy drzewami rozpięli specjalną taśmę Slacklinerzy - miłośnicy chodzenia po taśmie. Zaproszony z Łodzi jeden z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie, Maciej Borucz, prezentował akrobacje wymagające nieprawdopodobnego poczucia równowagi. W czasie warsztatów każdy uczestnik imprezy mógł spróbować własnych sił pod opieką prowadzących.

Nowością na Święcie Wrocławskiego Rowerzysty był punkt „Pimp Your Bike” - czyli „Odpicuj Swój Rower”. Każdy rowerzysta za pomocą udostępnionych przez organizatora farb w sprayu, różnokolorowych folii samoprzylepnych, a nawet sztucznych kwiatów mógł  przystroić i uczynić niepowtarzalnym swój jednoślad.

Organizatorzy pomyśleli też o najmłodszych. Dla dzieci została wydzielona specjalna strefa na górce, gdzie odbywały się konkursy plastyczne, znajdował się kącik malowania twarzy oraz punkt z ogromnymi bańkami mydlanymi. Ponadto dla najmłodszych ustawiony został nieopodal wielki, dmuchany smok-zjeżdżalnia.

Niedzielna impreza była też kolejną okazją do nauki serwisowania roweru: w swoim namiocie przyjmował bowiem Dr Bike, czyli rowerowy doktor za darmo udzielający fachowych porad i pomocy. Kolejka chętnych była tak duża, że nawet trzech pomagających pielęgniarzy nie nadążało z pracą.

O 15.30 ruszyła Gra Miejska, czyli zabawa wzorowana na popularnych alleycatach. Uczestnicy musieli wykonywać różne zadania, przemierzając na rowerach całe miasto. Tymczasem w miejscu pikniku wyznaczono boisko do gry w Bike-Polo, czyli grze podobnej do polo lub hokeja, lecz na rowerach. W przerwach miniturnieju dwuosobowych drużyn, odbywały się konkursy wiedzy i sprawnościowe - na najszybsze załatanie dziurawej dętki, wyścig na rowerze bez korb oraz przewożenie paczek.

Wzdłuż nabrzeża Odry (za sceną) swoje konstrukcje rozłożyli trialowcy - czyli mistrzowie zapierających dech w piersiach akrobacji rowerowych. Równie obleganym przez fotoreporterów miejscem był „wybieg” dla tall-bike’ów, czyli wysokich rowerów zbudowanych z dwóch ram. Samo wsiadanie jest nie lada sztuką, stąd chętni mieli do dyspozycji specjalny podest i pomoc prowadzącego. Chętni mogli się także fotografować na specjalnym malowidle ustawionym na przeciwko ASP.

Tradycyjnie już, jak co roku, punkt znakowania rowerów przez Policję cieszył się olbrzymim powodzeniem. Kolejka chętnych nie zmniejszała się do samego końca imprezy, zaś zainteresowanie było tak duże, iż w pewnym momencie zabrakło formularzy rejestracyjnych – trzeba było czekać na dowiezienie ich w większej ilości.

Na pikniku można było się ponadto pościgać się w miejscu - na „rolkach”, czyli stacjonarnych kolarkach wystawionych przez Stowarzyszenie Wrostro, przyjrzeć się sprzętowi rowerowemu (Wrostro, Harfa-Harryson, Rowery Stylowe), czy też posilić naleśnikami, lodami, lub wegetariańskimi przysmakami Najadaczy. Na stoisku Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej serwowano za darmo broszury i filmy edukacyjne.

Punkt kulminacyjny imprezy nastąpił około godziny 17:00, gdy scena zapełniła się przebierańcami. Inwencja uczestników nie miała granic -  mumie, żołnierze, rusałki, kwiaty, krasnale, przedstawiciele innych nacji, a nawet płetwonurek i dżungla na kółkach – to niektóre z przebrań startujących w konkursie, w którym można było wygrać rowery marki Kross.

Trzyosobowe jury w składzie: Pani Poseł Ewa Wolak, przedstawiciel sponsora, Aleksander Gostyński  z firmy Harfa-Harryson - oraz osoba wybrana z publiczności miała za zadanie wyłonienie najbardziej odlotowo przebranego rowerzystę, rowerzystę przebranego za znaną postać oraz posiadacza najoryginalniejszego roweru. Wybór nie był łatwy i po dłuższej przerwie Jury postanowiło, że z pikniku na rowerach odjedzie: rodzina - Pani Mumia z dzieckiem oraz Pan Szrek z pszczółką, Afganka na wielbłądzie oraz konstruktor roweru poziomego.

Wyróżniono także inne pomysłowe przebrania. Wszyscy zaś, którzy wypełnili i oddali przygotowane przez organizatora ankiety, wzięli udział w losowaniu nagród ufundowanych przez sponsorów.

Impreza  zakończyła się godzinnym koncertem energetycznego zespołu SAKRA, który swój występ rozpoczął od utworu „Rower” autorstwa Lecha Janerki.

* * *

Święto Wrocławskiego Rowerzysty okazało się sukcesem, jakiego nie spodziewali się organizatorzy. Dopisała zarówno doskonała pogoda, jak i tłum przybyłych rowerzystów. W przyszłym roku zapraszamy znowu – mamy nadzieję – w większym składzie!

Wrocławska Inicjatywa Rowerowa serdecznie dziękuje wszystkim rowerzystkom i rowerzystom za tak liczne przybycie, pogodzie za przychylność, Biurze Sportu, Turystyki i Rekreacji UM oraz sponsorom za wsparcie imprezy oraz wszystkim członkom ekipy i naszym sympatykom za pomoc przy promocji i organizacji eventu.

Wielkie dzięki należą się także dla służb porządkowych, w których uczestniczyli: Robert Stasiak, Sebastian Staroń, Michał Ludas, Mirosław Zimon, Marcin Chlewicki, Łukasz Młodzianowski, Magdalena Denys, Paweł Gugulis, Aneta Czech, Adam Biegański, Filip Borówka, Karolina Gabryańczyk, Kamil Bocian, Rafał Berestka, Krzysztof  Krupa, Paweł Żuława, Paweł Łąk i Robert Serafin.

Jeśli macie na sieci galerie zdjęć, albo filmy, podsyłacie - podlinkujemy je w relacji.

Nasza galeria (550 zdjęć) znajduje się TUTAJ

Inne galerie:

http://rower-blog.net/

http://brhminus.blogspot.com/

Radek Lesisz, Marcin Korzonek, Wrocławska Inicjatywa Rowerowa

RELACJE W MEDIACH

http://www.tuwroclaw.com/

http://vimeo.com/24992225 - przejazd wszystkich uczestników

http://www.tvp.pl/wroclaw/ - relacja video między 10:33, a 10:53 tutaj

http://www.mmwroclaw.pl/

http://wroclaw.gazeta.pl/

http://wroclaw.naszemiasto.pl/